Nie zwalniamy tempa. Tempo nie zwalnia nas. Żeby rozchodzić zakwasy po wczorajszym bieganiu postanowiliśmy szybko wejść na Lipowski Groń - naszą małą acz wybitną górkę (@merthin pozdro). Uważam, że jestem w stanie wymęczyć tą górką nawet i sportowców. Nasza forma nie pozwalała na szybsze tempo, ale i tak było sportowe (bo bez dzieci). Potem spakowaliśmy i pojechaliśmy do mamy, gdzie trzeba znowu było spróbować uruchomić robota do trawy. Straszne gówno, z którym jest więcej problemów niż korzyści. Serio. Musiałem skosić trawnik u mamy. Potem zabrałem @wallar do roboty, żeby pomógł mi rozwiązać kolejny problem informatyczny. Wygląda na to, że został rozwiązany a przy okazji mogłem sobie wrócić do domu rowerem.
We’re not slowing down. The pace isn’t slowing us down either. To walk off yesterday’s muscle soreness after our run, we decided to make a quick climb up Lipowski Groń — our small but truly remarkable hill (@merthin, cheers!). I honestly think I could wear out even seasoned athletes on that climb. Our fitness level didn’t allow for a faster pace, but it was still a proper workout (mainly because there were no kids with us). After that, we packed up and drove to my mum’s place, where I once again had to try to get the lawn robot working. What a piece of junk — it causes more problems than it solves. Seriously. In the end, I had to mow my mum’s lawn myself. Later, I took @wallar to the office so he could help me solve yet another IT problem. It looks like we managed to fix it, and as a bonus, I got to ride my bike back home.






