Mi to się już nawet nie chce. Będąc dziś w robocie od rana próbuje się odkopać, ale nie idzie. Nic a nic. Jeden pracownik na dłuższej nieobecności, drugi zawalony robotą swoją i tego pierwszego. Nie umiem się odkopać z maili, a co dopiero z resztą tematów. Smerf maruda. Beznadziejny. Żona też ma dość wysyła mi sygnały, staram się coś wymyślić, żeby coś zmienić, ale nie mam pojęcia co zmienić, żeby trochę bardziej ogarniać.
I honestly can’t even be bothered anymore. I’ve been at work since morning trying to dig myself out, but it’s just not happening. Not at all. One employee is out for a longer period, the other is overloaded with their own work and covering for the first one. I can’t even get on top of my emails, let alone everything else. I’m such a grump. Useless. My wife’s had enough too—she’s sending me signals. I’m trying to come up with something to change things, but I have no idea what I could actually change to get a better handle on everything.




