
Dzień biurowy. Spoko. Wprawdzie widzę sama po sobie, że trochę nie dowożę parę tematów, ale raczej wynika to ze zmian organizacyjnych i wręcz wyraźnie widać - problemów w zarządzaniu. Jedna rzecz to motywowanie pracowników do samodzielnej i aktywnej pracy, ok, to samo u mnie kuleje ostatnio niestety. Ale druga i niebłaha - to wymiana informacji, a to jednak dotkliwie ucierpiało ostatnio i śmiem powiedzieć, że moja rola dotąd była niebagatelna, no ale jest jak jest i zarządzanie wiedzą w teorii przejął kto inny.
Zdecydowanie nie twierdzę, że jestem niezastąpiona - myślę tylko, że muszą sobie tam to i owo poukładać na nowo. W każdym razie przede mną najprawdopodobniej dwa ostatnie zadania w tej firmie i mam zamiar je wykonać należycie, co oznacza pracowite najbliższe tygodnie.
Po pracy pojechaliśmy na basen. Niestety Bombel stanowczo odmówił udziału w lekcji pływania, co oznacza, że całą godzinę miałyśmy z Babcią dwa Bomble pod opieką. A to oznacza, że nie mogłam iść popływać sama ani na moment. Szkoda, bo bardzo brakuje mi basenu. Aczkolwiek samo pluskanie się z tymi moimi dwoma stworkami było przyjemne i odprężające, i jestem stanowczo na TAK na baseny minimum raz w tygodniu.
An office day. Fine. Although I can see for myself that I'm dropping the ball on a few topics a bit, it mostly stems from organizational changes and—quite clearly visible—management problems. One thing is motivating employees to work independently and actively; okay, my own motivation has been lagging lately too, unfortunately. But the second, and no small issue, is the exchange of information, and that has suffered acutely of late. I dare say my role had been significant up to now, but it is what it is, and knowledge management has theoretically been taken over by someone else. I certainly don't claim to be irreplaceable—I just think they need to sort things out anew over there. In any case, these are most likely my last two tasks at this company, and I intend to execute them properly, which means a busy few weeks ahead.
After work, we went to the swimming pool. Unfortunately, Bombel firmly refused to take part in his swimming lesson, which meant Grandma and I had both Bombels in our care for the entire hour. And that meant I couldn't go for a swim by myself even for a moment. A pity, because I really miss swimming. Although splashing around with those two little creatures of mine was pleasant and relaxing, and I am definitely a YES for swimming pools at least once a week.
This report was published via Actifit app (Android | iOS). Check out the original version here on actifit.io
