
Wczorajszy dzień również należałoby wykasować z rejestru, uchh, jak mi było źle.
Pojechałam do biura bardzo niechętnie, tak mnie trochę wewnętrznie kusiło, żeby wymyślić jakąś wymówkę i zostać w domu. W biurze już natomiast nawet złapałam mały zapał i zaczęłam przeglądać oferty pracy, co prawda nie znalazłam nic, w co bym się tak dobrze wpisała, jak w ofertę, którą złożyłam ostatnio bez odzewu, ale może a nuż. O 11 dostałam telefon ze żłobka: proszę odebrać córkę, jelitówka. I od razu mi się odechciało składania cv, to jest naprawdę bez sensu iść gdzieś na okres próbny póki córka jest w żłobku. Mam nadzieję, że w przedszkolu będzie lepiej - przynajmniej u Bombla był to przełom i było dużo łatwiej.
Yesterday should also be wiped from the registry, ugh, I felt so terribly. I went to the office very reluctantly, I was somewhat tempted internally to come up with some excuse and stay home. At the office, however, I even caught a little enthusiasm and started browsing job offers, true, I didn't find anything that fit me as well as the application I submitted recently without a response, but maybe just maybe. At 11 I got a call from the nursery: please pick up your daughter, stomach bug. And right away I lost all desire to send CVs, it really makes no sense to go anywhere for a trial period while my daughter is in the nursery. I hope it will be better in kindergarten—at least with Bombel it was a breakthrough and it was much easier.
W domu dopadły mnie typowe oznaki depresyjne, nie miałam siły na nic i do wszystkiego musiałam się zmuszać autoprzemocą, a Dzidzia nie pomagała. Nie wiem czy chora czy nie, bo wyglądała mi zdrowo i zdrowo dokazywała. Ja próbowałam coś ogarnąć, posprzątać, ugotować, a ta mała istotka skutecznie torpedowała wszelkie moje starania, roznosząc dom w drzazgi i doprowadzając mnie do stanu kompletnego wyczerpania. To nie był mój dzień.
Na dobitkę dostałam też maila z odpowiedzią na te moje cv przesłane na "idealne stanowisko, w które się wpisuję".
At home, typical depressive signs caught up with me, I had no energy for anything and had to force myself to do everything through sheer self-coercion, and Dzidzia wasn't helping. I don't know if she was sick or not, because she looked healthy to me and playfully wreaked havoc in a healthy way. I tried to sort something out, clean up, cook, and this little creature effectively torpedoed all my efforts, tearing the house to shreds and driving me to a state of complete exhaustion. That was not my day. To top it all off, I also got an email with a reply to those CVs I sent for that "ideal position that I fit into".

Dodam, że ten mail w sumie nie wzbudził we mnie emocji, bo byłam już tak wypruta i zniechęcona życiem, że - whatever. Nie wyobrażam sobie zostać w domu i nie zarabiać pieniędzy, ale nie wyobrażam sobie też iść do nowej pracy w obliczu chorób dzieci i odbierania, zawożenia, dojazdów - i w efekcie ich przesiadywania w placówkach po 10 godzin. Na szczęście tego dnia Bombel miał umówionego fryzjera, gdzie poszliśmy piechotą, a stamtąd ruszyliśmy na plac zabaw, i to przebywanie na świeżym powietrzu z dziećmi trochę mnie podniosło.
I'll add that this email didn't really evoke any emotions in me, because I was already so drained and discouraged with life that—whatever. I can't imagine staying at home and not earning money, but I also can't imagine starting a new job in the face of kids' illnesses, picking them up, dropping them off, commuting—and as a result, having them sit in facilities for 10 hours. Fortunately, that day Bombel had a hair appointment, where we walked on foot, and from there we headed to the playground, and that time spent outdoors with the kids lifted me up a bit.
This report was published via Actifit app (Android | iOS). Check out the original version here on actifit.io
