
No, takie spacery nad Rozlewiskiem to ja rozumiem! Bombel fan jazdy rowerem w terenie chętnie się ze mną wybrał na zakupy dłuższą drogą. Loczek wówczas został z tatą w domu, bo był już wieczór i wrócił on z pracy, a ja byłam trochę już przebodźcowana ogarnianiem z dwójką dzieci wielu spraw tego dnia.
Well, I love those walks along the Pool! Bombel, a fan of off-road cycling, was happy to take the longer route to the shops with me. Loczek stayed home with his dad, as it was already evening and he'd returned from work, and I was already a bit overstimulated from managing so many things that day with two children.

A ogarnęłam tego dnia co niemiara. Najpierw wizyta u lekarza, która spóźniła się 15 minut, co oznaczało 15 minut więcej w poczekalni z szalejącą dwójką. Z wizyty konkluzja była dobra: jak najbardziej należy się tydzień rekonwalescencji, zresztą na Bombla też, który ma katar. (Co jak widać nie przeszkadza mu jeździć na rowerze 🤭 ale wiadomo placówki to wylęgarnia chorób, a spacery dodają odporności - więc wszystko jest jak należy).
And I managed a lot that day. First, a doctor's appointment, which was 15 minutes late, which meant 15 more minutes in the waiting room with two little people running wild. The conclusion from the visit was positive: a week of recovery is definitely warranted, and so for Bombel, who has a cold. (Which, as you can see, doesn't stop him from riding his bike 🤭, but as we all know, kids facilities are a breeding ground for illness, and walks boost immunity – so everything is as it should be).

Potem apteka. Tu już był koszmarek. Niestety koło przychodni jest najbardziej ciasna apteka w Polsce, w której do tego była kolejka. A dzieci próbowały roznieść tę aptekę w drzazgi. Musiałam je wyprosić do przedsionka, który jest o dziwo jeszcze bardziej ciasny, ale w którym na szczęście nie ma co roznosić.
Then the pharmacy. This was a tiny nightmare. Unfortunately, next to the clinic is the most tiny pharmacy in Poland, and there was a long queue. And the kids tried to tear the pharmacy apart. I had to ask them to go to the vestibule, which is surprisingly even smaller, but fortunately, there's nothing to tear.

No i kwintesencja dnia: wyprawa do wulkanizatora na wymianę opon. Kto wymieniał opony z dwójką małych dzieci, ten się w cyrku nie śmieje. A tak serio, to w sumie nie było źle. Ale przez ostatnie dni choroby Loczek stał się takim mamoprzylepą, że mnie już plecy dosłownie wysiadają od tego słodkiego ciężaru, więc nie było opcji, żebym te 40 minut stała i trzymała ją na rękach. A biegające po warsztacie dzieci (bo jedno dziecko stoi, ale jak jest dwójka, to zawsze jest bieganie) to niezbyt dobry pomysł. Tak więc władowałam się z nimi do biura, ze słowami przepraszam, ale my tu musimy. Miła pani powiedziała, że jasne jasne doskonale rozumiem, siadajcie. I tak miło spędziliśmy ten długi czas oglądając gazetki o oponach i rysując czarnym długopisem po rączkach i buziach.
And the highlight of the day: a trip to the tire shop to change tires. Who wnet to change tires with two small children knows what I mean. Seriously, it wasn't that bad at all. But over the last few days of illness, Curly had become such a mommy clingy that my back was literally giving out from the sweet weight, so there was no way I could stand and hold her in my arms for 40 minutes. And having kids running around the workshop (because one child stands, but with two, there's always running) wasn't a good idea. So I bundled them into the office, saying, "I'm sorry, but we have to be here." The nice lady said, "Sure, sure, I understand perfectly, sit down." And so we spent a long, pleasant time looking at tire magazines and drawing on each other's hands and faces with a black pen.

Tak więc rozumiemy się dobrze, dlaczego na wieczorne zakupy wzięłam jedno dziecko a nie dwoje. Dodam, że spacer z 5 latkiem to wspaniała sprawa, bo on się już w ogromnej mierze sam ogarnia i pilnuje, a do tego zabawia doskonałą intelektualną rozmową. Wypoczęłam na tym spacerze, serio. Jakoś gdzieś tak słyszałam: jak masz 1 małe dziecko, to masz 1 dziecko, jak masz 2 dzieci to tak jakbyś miała 3, a jak masz 3, to jakby ich było 15 🤣 i coś w tym jest bo ten ich efekt synergii to coś niesamowitego. Moje każde jedno dziecko jak wychodzi ze mną samo zawsze jest grzeczne i zgarnia komplementy. Jak jest dwójka, to są to dwa przesłodkie tajfuny 🤭
So we understand each other perfectly, why I took one child for the evening shopping instead of two. I'll add that walking with a 5-year-old is wonderful, because he's already largely self-organizing and self-monitoring, and he entertains me with excellent intellectual conversation. I really relaxed on that walk. I heard this saying somewhere: if you have one small child, you have one child, if you have two children, it's like you have three, and if you have three, it's like you have 15 🤣 and there's something to it, because their synergy is amazing. Every single child of mine who goes out with me alone is always well-behaved and gets compliments. If there are two, they're two adorable little typhoons 🤭

This report was published via Actifit app (Android | iOS). Check out the original version here on actifit.io
